Dzień 2 - Pinnawala czyli tzw Sierociniec dla Słoni
Oglądając dzisiaj zdjęcia z Sierocińca aż mi się płakać zachciało i znów i znów...
Opis i moje wrażenia będą w kilku zdaniach...!! Zdjęcia mówią za siebie!
Miejsce gdzie powinno się chronić, troszczyć i dawać uczucie Słoniom jest miejscem gdzie są więzione tak naprawdę, wystawiane na pokaz, tresowane, dźgane szpikulcami i obwiązane łańcuchami!!
Ich wolność jest tylko pozorna dla marketingu. Gdybym miała tam wrócić nie wrócę!!
Słonie to piękne, dostojne, troskliwe i ufne zwierzęta...
By zobaczyć uśmiech Słonia dałam banana i sama się śmiałam (jedyna chwila radości...), głaskałam by mógł zamknąć oczy i choć na chwilkę poczuć, że nikt go nie będzie popychał i kłuł jak w cyrku na pokaz...
Dzień 2 była to droga do Sierocińca, droga piękna, malownicza a potem wizyta u Słoni oraz karmienie małych a w końcu powrót do hotelu do Anduradhapury.
Dalej, dalej w ląd - Anduradhapura, czyli pierwsza stolica Sri Lanki.
Pierwsze co mieliśmy w planie to dojść do Mihintale - sanktuarium na wzgórzu z bardzo sprytnymi małpami :-)
Wzgórze pięknie porośnięte roślinnością, tak wiele cudownie pięknych Frangipani nigdy nie widziałam... ahhh kwiaty magiczne. I tylu małp, dzikich a jak bezczelnych nie widziałam :-)
Tu nie ma co opowiadać tu trzeba patrzeć i podziwiać oraz w jednej chwili patrzeć tam gdzie Budda bo stanie plecami w jego kierunku i pozowanie oznacza brak szacunku!
A jaki ptak jest narodowym ptakiem Sri Lanki???? :-) Jest nim Kur Cejloński!
Świątynie, Świątynie!! Zapierające dech...
Tego samego dnia udaliśmy się do skalnej świątyni Isurumuniya. Mała świątynia, skromna z wykutym w skale buddą. Budda leżący na prawym boku jest to budda na chwilę przed śmiercią.
W planie było jeszcze zobaczenie świętego drzewa Sri Maha Bodhi. To tam mnich zawiązał mi nitkę, na szczęście i ochronę oraz na znak iż byłam i widziałam święte drzewo.
Podobno to drzewo zostało wyhodowane ze szczepki figowca pod którym Budda doznał oświecenia nirwany. Mantry śpiewane przez Lankijczyków wprowadzały stan magi i uniesienia.
Zobaczyliśmy również Wielką Stupę - Ruwanveliseya oraz dagobę Jethawanaramaya.
Kwiaty, owoce, ryż przynoszone do świątyni są darami. Kadzidła i mantry... otaczają każdą świątynię powłoką zaczarowanej aury. Umysł sam zaczyna unosić się ponad wszystko i odcinać się od świata zewnętrznego...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz